niedziela, 12 maja 2013

Rozdział II


  • Idziemy – oznajmiłam
    Weszliśmy do galerii handlowej, od razu popędziłyśmy do swojego ulubionego sklepu „Sunshine”,a Olek zaraz za nami. Gdy wszedł do sklepu, już przebierałyśmy w setkach stroi kąpielowych. Siadł na sofie i czekał. Ja już znalazłam kilka stroi, które mi się spodobały, Bell też już coś miała, ale szukała dalej. Weszłam do przymierzalni i po kolei przymierzałam kostiumy. Wybrałam dwa w których wyglądałam według siebie najlepiej. Pierwszy był biało-czarny w paski, a drugi miał śliczny błękitny kolor. Wyszłam z kabiny i podeszłam jeszcze do stolika z torbami sportowymi, jedna bardzo mi się spodobała, więc wzięłam ją i dwa stroje podeszłam do kasy i je kupiłam. W tym samym czasie z kabiny wydobyła się Bella niosąc w ręku strój, bardzo ładny czerwony strój z kokardami. Podeszła do kasy kupiła strój i duży ręcznik plażowy. Gdy sprawa z zakupem stroi była załatwiona.
    - to może teraz na lody ? - spytał olek
    - ja jestem spłukana. - powiedziałam
    - ja też - poparła mnie, Bella.
    - No to ja stawiam. Co wy na to ?
    - Jesteśmy na tak ! - krzyknęłyśmy zgodnie .
    - Wyszliśmy więc przed galerię, i skierowaliśmy się do stoiska z lodami.
    - No to jakie ? - spytał olek
    - Ja czekolada plus truskawka – powiedziała Bell
    - Ja chcę tiramisu – powiedziałam (tiramisu to mój ulubiony smak lodów).Olek zamówił lody, po ich otrzymaniu wszyscy usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmawiać :
    - Twój polski się dużo poprawił – powiedziałam, bo rzeczywiście dużo lepiej mówił i więcej rozumiał
    - Bell to świetny nauczyciel – odpowiedział jej Olek
    - No wiadomo – powiedziała Bella
    - Właściwie to w tym liceum masz jakiś konkretny kierunek ? - Zadałam pytanie
    - Biegi i noga - odpowiedział, Ile masz lat Kamila ?
    - Rocznikowo 16, ale jeszcze nie skończone – uśmiechnęłam się do niego
    - Odwzajemnił uśmiech i spytał: A ty gdzie idziesz dalej się uczyć ?
    - Ja też idę do liceum niedaleko twojego, a kierunek Architekt - odparłam
    - to może kiedyś zaprojektujesz mój dom – powiedział z śmiechem
    - no może - odparłam
    I tak rozmawialiśmy o różnych rzeczach, aż minęła godz. 14.30
    - To co zbieramy się i idziemy ?
    - Jak nie chcemy się spóźnić to tak.
    Pierwsze poszliśmy do mojego domu, szybko się spakowałam i ruszyliśmy do domu Belli. Olek był już spakowany i szybko wyszedł z domu, zamieniliśmy kilka zdań czekając na Bellę, która pakowała się całe wieki była godzina 14.55 gdy wsiedliśmy na Quady, taty Belli, który ma ich wypożyczalnie i zawsze daje nam pojeździć. Ruszyliśmy polnymi drogami, aby się trochę po ścigać, gdy zajechaliśmy na miejsce, zaparkowaliśmy Quady i poszliśmy zbadać fontannę, która była nową atrakcją, na parkingu.  
    ________________________

    Przepraszam jeden dzień spóźnienia mam nadzieję, że rozdział się podobał. Następny bedzie dopiero za pięć dni (17.05.13).

2 komentarze:

  1. Przepraszam, ale nie podoba mi się to, że po jednej nocy ten cały Olek nauczył się biegle mówić po polsku. Nawet ta cała " zjeżdżalnia" większość anglików mieszkających w Polsce wiele lat nie wie co to jest. Ale nawet to ciekawe, tylko to jest jeden błąd! :) Powodzenia w pisaniu. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weny życzę. P.S. jeśli możesz to wyłącz weryfikację obrazkową.

      Usuń