Ściągnęliśmy buty i weszliśmy do płytkiego basenu fontanny,
woda była bardzo, bardzo ciepła. Zaczęliśmy się chlapać, aż w
końcu skończyliśmy cali mokrzy. Wyszliśmy z fontanny i poszliśmy
do kasy i kupiliśmy bilety. Rozstałyśmy się z Olkiem przy wejściu
do szatni. Przebrałyśmy się z Kamilą w nowe kostiumy, ja wybrałam
mój nowy błękitny. Weszłyśmy pod natryski, chociaż, i tak już
byłyśmy całe mokre. Do basenu z sali natryskowej prowadziły dwie
drogi zejście po piankowych skodach lub zjechanie Super krętą i
stromą zjeżdżalnią. Oczywiście wybrałyśmy tą drugą opcje i z
wielkim pluskiem wylądowałyśmy w ogromnym głębokim basenie. Olek
już pławił się w wodzie. Gdy tylko nas zobaczył podpłynął do
nas :
- Co tak długo ? -
spytał
- Zastanawiałyśmy się,
którą drogą przybyć tu z salki natryskowej.
- Też miałem ten
problem wypadło na zjeżdżalnie
- U nas też, to co kto
pierwszy w wirze ?
- Jeszcze się pytasz –
powiedział ruszając jak strzała
Olek nie na darmo szedł do
szkoły sportowej, mimo że najlepszy był w bieganiu i grze w piłkę
nożną, pływać też potrafił bardzo szybko. Nie dziwne było więc
to ze do wiru dotarł pierwszy, zaraz potem ja i ostatnia Bella,
która z pośpiechu nie zauważyła płynącego przed nią człowieka
i wpadła na niego. Na basenie spędziliśmy jakieś cztery godziny
do domu wróciliśmy ok. 20.30.
Pojechaliśmy jeszcze do
domu Belli i zamówiliśmy pizzę, nie trzeba było ukrywać że
byliśmy głodni jak wilki. Po zjedzeniu pizzy zdecydowaliśmy, że
ktoś podrzuci mnie do domu Quadem. Była już 21.30 na szczęście
było już lato i nie zrobiło się jeszcze całkiem ciemno. Olek
zdecydował się, że to jednak on podwiezie mnie do domu. Ubrałam
się więc wyszłam na dwór, Olek już czekał, wsiadłam na Quada,
trochę się krępowałam obejmując go, żeby nie spaść. Gdy już
w końcu odpalił, odwiózł mnie i byłam w domu. Poszłam na górę
spłukać z siebie okropny zapach chloru. Zrobiłam sobie gorącą
czekoladę i położyłam się na łóżku i zasnęłam. Gdy się
rano obudziłam była godzina 10.12. Za oknem było ciemnawo i padał
deszcz wzięłam, więc laptopa i siedziałam na Facebooku i paru
innych stronkach. Nagle na Fb napisała do mnie Bella:
- „Hej, co robisz ?”
- „Hej, a jak widzisz
siedzę na Fb, tylko na to pozwala pogoda”
- „No niestety ta
pogoda :( To co dziś robimy”
- „No nie wiem może
obejrzymy jakiś film, czy coś . . .”
- „Dobry pomysł, to u
kogo ?”
- „Możemy u mnie ;D”
- „No to u cb, a o
której?'”
- „No nwm tak ok. 17.00
?”
- „No to do 17. Pa”
- „Pa”
Była już 11.54 poszłam
więc do łazienki i wzięłam prysznic. Potem poszłam na dół
zrobić sobie śniadanko, włączyłam telewizor, chociaż i tak cały
czas wpatrywałam się w okno. Była już 15, nie padało już ale
nadal było pochmurno i zimno. Ubrałam się więc ciepło i poszłam
do sklepu na drobne zakupy. Kupiłam między innymi: pepsi, chipsy,
pop-con i żelki. Gdy wróciłam ogarnęłam trochę w domu i
czekałam na przyjaciółkę i jej kuzyna. Rozległ się dzwonek do
drzwi, szybko pobiegłam otworzyć, tak jak się spodziewałam byli
to Bella i Olek. Weszli do środka, rozebrali się i weszliśmy
wszyscy do salonu, oni także mieli ze sobą kilka przekąsek. Weszli
rozebrali się i poszliśmy do salonu:
- To co ? Jaki film
oglądamy ? - spytał Olek
- No nie wiem, tam w
szufladzie są płyty, może coś wybierzesz a my z Bell rozpakujemy
chipsy i naszykujemy resztę – powiedziałam pokazując na szafkę
z płytami mamy
_______________________________
Przepraszam że tak długo czekaliście, ale nie miałam dostępu do komputera. Na szczęście udało mi się go dziś dodać, miłego czytania. I na blogu pojawiła się ankieta proszę o zagłosowanie nie wiem czy mam dalej prowadzić tego bloga ;(
_______________________________
Przepraszam że tak długo czekaliście, ale nie miałam dostępu do komputera. Na szczęście udało mi się go dziś dodać, miłego czytania. I na blogu pojawiła się ankieta proszę o zagłosowanie nie wiem czy mam dalej prowadzić tego bloga ;(
