poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział III



 Ściągnęliśmy buty i weszliśmy do płytkiego basenu fontanny, woda była bardzo, bardzo ciepła. Zaczęliśmy się chlapać, aż w końcu skończyliśmy cali mokrzy. Wyszliśmy z fontanny i poszliśmy do kasy i kupiliśmy bilety. Rozstałyśmy się z Olkiem przy wejściu do szatni. Przebrałyśmy się z Kamilą w nowe kostiumy, ja wybrałam mój nowy błękitny. Weszłyśmy pod natryski, chociaż, i tak już byłyśmy całe mokre. Do basenu z sali natryskowej prowadziły dwie drogi zejście po piankowych skodach lub zjechanie Super krętą i stromą zjeżdżalnią. Oczywiście wybrałyśmy tą drugą opcje i z wielkim pluskiem wylądowałyśmy w ogromnym głębokim basenie. Olek już pławił się w wodzie. Gdy tylko nas zobaczył podpłynął do nas :
- Co tak długo ? - spytał
- Zastanawiałyśmy się, którą drogą przybyć tu z salki natryskowej.
- Też miałem ten problem wypadło na zjeżdżalnie
- U nas też, to co kto pierwszy w wirze ?
- Jeszcze się pytasz – powiedział ruszając jak strzała
Olek nie na darmo szedł do szkoły sportowej, mimo że najlepszy był w bieganiu i grze w piłkę nożną, pływać też potrafił bardzo szybko. Nie dziwne było więc to ze do wiru dotarł pierwszy, zaraz potem ja i ostatnia Bella, która z pośpiechu nie zauważyła płynącego przed nią człowieka i wpadła na niego. Na basenie spędziliśmy jakieś cztery godziny do domu wróciliśmy ok. 20.30.
Pojechaliśmy jeszcze do domu Belli i zamówiliśmy pizzę, nie trzeba było ukrywać że byliśmy głodni jak wilki. Po zjedzeniu pizzy zdecydowaliśmy, że ktoś podrzuci mnie do domu Quadem. Była już 21.30 na szczęście było już lato i nie zrobiło się jeszcze całkiem ciemno. Olek zdecydował się, że to jednak on podwiezie mnie do domu. Ubrałam się więc wyszłam na dwór, Olek już czekał, wsiadłam na Quada, trochę się krępowałam obejmując go, żeby nie spaść. Gdy już w końcu odpalił, odwiózł mnie i byłam w domu. Poszłam na górę spłukać z siebie okropny zapach chloru. Zrobiłam sobie gorącą czekoladę i położyłam się na łóżku i zasnęłam. Gdy się rano obudziłam była godzina 10.12. Za oknem było ciemnawo i padał deszcz wzięłam, więc laptopa i siedziałam na Facebooku i paru innych stronkach. Nagle na Fb napisała do mnie Bella:
- „Hej, co robisz ?”
- „Hej, a jak widzisz siedzę na Fb, tylko na to pozwala pogoda”
- „No niestety ta pogoda :( To co dziś robimy”
- „No nie wiem może obejrzymy jakiś film, czy coś . . .”
- „Dobry pomysł, to u kogo ?”
- „Możemy u mnie ;D”
- „No to u cb, a o której?'”
- „No nwm tak ok. 17.00 ?”
- „No to do 17. Pa”
- „Pa”
Była już 11.54 poszłam więc do łazienki i wzięłam prysznic. Potem poszłam na dół zrobić sobie śniadanko, włączyłam telewizor, chociaż i tak cały czas wpatrywałam się w okno. Była już 15, nie padało już ale nadal było pochmurno i zimno. Ubrałam się więc ciepło i poszłam do sklepu na drobne zakupy. Kupiłam między innymi: pepsi, chipsy, pop-con i żelki. Gdy wróciłam ogarnęłam trochę w domu i czekałam na przyjaciółkę i jej kuzyna. Rozległ się dzwonek do drzwi, szybko pobiegłam otworzyć, tak jak się spodziewałam byli to Bella i Olek. Weszli do środka, rozebrali się i weszliśmy wszyscy do salonu, oni także mieli ze sobą kilka przekąsek. Weszli rozebrali się i poszliśmy do salonu:
- To co ? Jaki film oglądamy ? - spytał Olek
- No nie wiem, tam w szufladzie są płyty, może coś wybierzesz a my z Bell rozpakujemy chipsy i naszykujemy resztę – powiedziałam pokazując na szafkę z płytami mamy
_______________________________
Przepraszam że tak długo czekaliście, ale nie miałam dostępu do komputera. Na szczęście udało mi się go dziś dodać, miłego czytania. I na blogu pojawiła się ankieta proszę o zagłosowanie nie wiem czy mam dalej prowadzić tego bloga ;(

niedziela, 12 maja 2013

Rozdział II


  • Idziemy – oznajmiłam
    Weszliśmy do galerii handlowej, od razu popędziłyśmy do swojego ulubionego sklepu „Sunshine”,a Olek zaraz za nami. Gdy wszedł do sklepu, już przebierałyśmy w setkach stroi kąpielowych. Siadł na sofie i czekał. Ja już znalazłam kilka stroi, które mi się spodobały, Bell też już coś miała, ale szukała dalej. Weszłam do przymierzalni i po kolei przymierzałam kostiumy. Wybrałam dwa w których wyglądałam według siebie najlepiej. Pierwszy był biało-czarny w paski, a drugi miał śliczny błękitny kolor. Wyszłam z kabiny i podeszłam jeszcze do stolika z torbami sportowymi, jedna bardzo mi się spodobała, więc wzięłam ją i dwa stroje podeszłam do kasy i je kupiłam. W tym samym czasie z kabiny wydobyła się Bella niosąc w ręku strój, bardzo ładny czerwony strój z kokardami. Podeszła do kasy kupiła strój i duży ręcznik plażowy. Gdy sprawa z zakupem stroi była załatwiona.
    - to może teraz na lody ? - spytał olek
    - ja jestem spłukana. - powiedziałam
    - ja też - poparła mnie, Bella.
    - No to ja stawiam. Co wy na to ?
    - Jesteśmy na tak ! - krzyknęłyśmy zgodnie .
    - Wyszliśmy więc przed galerię, i skierowaliśmy się do stoiska z lodami.
    - No to jakie ? - spytał olek
    - Ja czekolada plus truskawka – powiedziała Bell
    - Ja chcę tiramisu – powiedziałam (tiramisu to mój ulubiony smak lodów).Olek zamówił lody, po ich otrzymaniu wszyscy usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmawiać :
    - Twój polski się dużo poprawił – powiedziałam, bo rzeczywiście dużo lepiej mówił i więcej rozumiał
    - Bell to świetny nauczyciel – odpowiedział jej Olek
    - No wiadomo – powiedziała Bella
    - Właściwie to w tym liceum masz jakiś konkretny kierunek ? - Zadałam pytanie
    - Biegi i noga - odpowiedział, Ile masz lat Kamila ?
    - Rocznikowo 16, ale jeszcze nie skończone – uśmiechnęłam się do niego
    - Odwzajemnił uśmiech i spytał: A ty gdzie idziesz dalej się uczyć ?
    - Ja też idę do liceum niedaleko twojego, a kierunek Architekt - odparłam
    - to może kiedyś zaprojektujesz mój dom – powiedział z śmiechem
    - no może - odparłam
    I tak rozmawialiśmy o różnych rzeczach, aż minęła godz. 14.30
    - To co zbieramy się i idziemy ?
    - Jak nie chcemy się spóźnić to tak.
    Pierwsze poszliśmy do mojego domu, szybko się spakowałam i ruszyliśmy do domu Belli. Olek był już spakowany i szybko wyszedł z domu, zamieniliśmy kilka zdań czekając na Bellę, która pakowała się całe wieki była godzina 14.55 gdy wsiedliśmy na Quady, taty Belli, który ma ich wypożyczalnie i zawsze daje nam pojeździć. Ruszyliśmy polnymi drogami, aby się trochę po ścigać, gdy zajechaliśmy na miejsce, zaparkowaliśmy Quady i poszliśmy zbadać fontannę, która była nową atrakcją, na parkingu.  
    ________________________

    Przepraszam jeden dzień spóźnienia mam nadzieję, że rozdział się podobał. Następny bedzie dopiero za pięć dni (17.05.13).

środa, 8 maja 2013

Rozdział I


Otworzyłam oczy i ujrzałam promienie słońca wpadające do mojego pokoju przez okno. Zapowiadał się cudowny, ciepły i słoneczny dzień, zwłaszcza że był to pierwszy dzień wakacji. Spojrzałam na zegarek, była godzina 10.30. Wspominałam wczorajsze ognisko u Belli, które świetnie zapowiadało tegoroczne wakacje. Było wiele ludzi, głównie z naszej kasy. Przypomniał mi się Olek był to kuzyn Belli, którego wczoraj poznałam uznałam, go za niezłe ciacho był wysoki, miał blond włosy i niebieskie oczy tak jak ja i do tego wszystkiego był wysportowany. Zamieniliśmy wczoraj tylko kilka słów, gdyż Olek jest Anglikiem i nie za wiele umie po Polsku. Właśnie w tym celu całe wakacje spędzi u Belli, Olek wybiera się do najlepszego liceum sportowego w Polsce i musi znać język, uznał że w ten sposób, najłatwiej się go nauczy. Zapędziłam się trochę w moich rozmyślaniach, była już godz 11.25. Dźwignęłam się z łóżka i poczłapałam na dół do kuchni, gdzie znalazłam karteczkę od mamy: „Będę w poniedziałek rano”. Wstawiłam wodę na kawę i włożyłam grzanki do tostera, wyjęłam serek, nóż i talerz. Siadłam na stole i czekałam na grzanki. Gdy były już gotowe, posmarowałam je serkiem i zalałam kawę. Po zjedzeniu śniadania, poszłam z powrotem na górę i wyciągnęłam ubrania z szafy. Poczłapałam do łazienki wziąć prysznic, pomalować się i ogarnąć swoje długie blond loki. Gdy wychodziłam z łazienki rozdzwoniła się moja komórka, dzwoniła Bella.
- No nareszcie dzwonie już czwarty raz, gdzie ty się podziewasz ?
- Sorki brałam prysznic.
- No dobra, dobra. Mam sprawę
- No jaką ?
- Jedziemy dzisiaj na basen, chciałabyś jechać ?
- No pewnie, kto jedzie ?
Ja, ty no i mój kuzyn nie wiem czy kojarzysz Olka ?
- No kojarzę. To o której ?
- Tak koło 15.00, czyli mamy jeszcze jakieś dwie i pół godzinki to może skoczymy po nowe strój ?
- No właśnie mogłabym sobie nowy kupić. To spotkamy się w galerii, Ok ?
- No to w galerii, Pa.
- -Pa.
- Wciągnęłam trampki na stopy, wzięłam telefon i klucze, wyszłam na zewnątrz, zamknęłam drzwi, i poszłam do galerii handlowej. Miałam do niej jakieś sześćset metrów, bardzo lubiłam spędzać tam czas, chodzić po sklepach siedzieć z Bellą przy fontannach, gdyby się zastanowić spędzałam tam większość wolnego czasu. Po ok. 10 minutach byłam już pod galerią, siadłam na ławce i czekałam na Bellę. Po kilku minutach nadeszła Bella, nie była sama przyszła z Olkiem, co mnie nawet ucieszyło, bo polubiłam tego chłopaka.
- Hej
- No hej, to jest właśnie Olek.
- Kamila, tak ? 
- Tak, Kamila to ja.
- Rozmawialiśmy chyba wczoraj na ognisku ?
- No tak.
- To co idziemy ? - powiedziała Bell
_______________________________
I jak wam się podoba pierwszy rozdział ? Proszę jeśli go przeczytaliście i jesteście zaciekawieni następnym rozdziałem komentujcie ;d Za trzy dni (11.05.13) ciąg dalszy czekacie ?